Wyobraź sobie, że Wasze dziecko od tygodni bardzo boli brzuszek…

Ponieważ nic z tym nie robicie dziecko przestało już nawet o tym wspominać i cierpi w samotności. Brzmi absurdalnie i nierealnie prawda? Który rodzic zignorowałby ból brzucha u swojego dziecka?

A teraz wyobraź sobie, że Wasze dziecko od tygodni jest apatyczne, agresywne, nerwowe, zamknięte w sobie. A Wy nic z tym nie robicie. Czy to brzmi absurdalnie i nierealnie? Statystyki pokazują że nie. Badania wykazują, że co druga rodzina potrzebuje pomocy psychologicznej a jednak z niej nie korzysta.
Przypadki w których rodzic z własnej i nieprzymuszonej woli trafia do poradni psychologicznej po pomoc są rzadkie.
W świadomości Polaków pokutuje wiele mitów na temat pomocy psychologicznej i psychiatrycznej.

Dziś spróbuję rozprawić się z największymi wątpliwościami i lękami.

  1. „Jestem złym rodzicem.” Któż z nas nie pomyślał tak o sobie choć raz?
    Pamiętacie ten moment gdy dowiadujecie się, że będziecie rodzicami? Euforia mieszała się z lękiem. Potem plan doskonały: Stylowy bobas – zawsze czysty. Zabawki – tylko drewniane. Wy zawsze opanowani i uśmiechnięci jak rodzice z reklamy pieluszek. Przy łóżku stosik poradników pt „Jak dobrze wychować dziecko?”. Teściowe i matki chwalące Was, jak dobrze sobie radzicie. Karmienie tylko piersią. Obiadki zawsze te przygotowane samodzielnie. I najważniejsze… przespane noce i dziecko które ze sklepu wychodzi z uśmiechem na ustach pomimo pustych rąk.
    Obraz idealnego rodzicielstwa każdy z nas ma chyba podobny. Krótko mówiąc: ma być tak jak zaplanowaliśmy. Średnio około drugiego roku życia naszej pociechy przychodzi moment w którym uświadamiamy sobie, że coś poszło nie tak… Dziecko żąda lodów zamiast jarmużu. W sklepie, na placu zabaw a nawet w domu rzuca się na podłogę z rozpaczą. Załóżmy, że to mityczny bunt dwulatka (mityczny – bo to mit, bunt dwulatka nie istnieje ale o tym innym razem). Jakoś udaje się nam przebrnąć przez kolejne lata, wzloty i upadki.
    Minęło przedszkole, zaczęła się szkoła a Wasze urocze maleństwo zaczyna się zmieniać? A może to z Wami jest coś nie tak? Gdzieś daliście plamy? Relacje z dzieckiem zaczynają się pogarszać? Słyszycie skargi na własne dziecko? Nie chce z Wami rozmawiać i ostentacyjnie trzaska drzwiami od swojego pokoju? Zaczynają puszczać Wam nerwy?
    Czy jesteście złymi rodzicami? Odpowiedź brzmi NIE!
    Wszystko o czym piszę (w sumie częściowo bo przykłady można mnożyć na tysiące), wszystko o czym Wy teraz myślicie (poza kilkoma brutalnymi i niezgodnymi z prawami dziecka przykładami ) nie jest nam – psychologom obce, zarówno w gabinecie jak i prywatnie.
    Psychologia rozwojowa jest moją ukochaną dziedziną… tam wszystko jest wyjaśnione i poparte licznymi badaniami. Dlaczego więc mielibyście się katować i biczować myślami o własnej porażce? Skorzystanie z pomocy nigdy nie oznacza poddania się krytyce i ocenie. Przyjście do gabinetu psychologa po pomoc to oznaka Waszej dojrzałości i świadomości – takich rodziców życzę każdemu dziecku.
  2. Wizyta nic nie pomoże.
    Jeszcze nie spotkałam się z kimś kto by tak twierdził po wizycie. Problem może być inny – czasem, już na „dzień dobry” wydaje nam się, że trafiliśmy na nieodpowiednią osobę. Psychologowie są ludźmi i mają określony sposób bycia, ton głosu i wygląd. Istnieje tendencja do przypisywania ludziom cech osobowości na podstawie pierwszego wrażenia, w psychologii nazywamy to efektem aureoli lub efektem halo. W zdecydowanej większości praktykujący psychologowie to ludzie z ogromną pasją, wiedzą i otwartym sercem. Celem pracy psychologa nie jest krytykowanie czy wytykanie błędów a znalezienie rozwiązania problemów lub źródła zaburzeń. Jeśli jednak po
    pierwszej wizycie czujecie, że nie jest to osoba której możecie zaufać – spróbujcie skorzystać z pomocy innego psychologa. Jeden przypadek nie świadczy o całej populacji. 🙂
  3. Co tak drogo?
    Wiele razy spotkałam się z pytaniem : co tak drogo? Cena wizyty to cena wykształcenia psychologa terapeuty w tym kraju. Psycholog to ktoś z wiedzą z zakresu medycyny, biologii, pedagogiki, matematyki, logiki… poświęcający na naukę wiele lat. Studia ze specjalizacją to 9 lat, do tego chyba nie ma miesiąca bez szkoleń i konferencji które nie są darmowe. Wizyty lekarskie są o wiele bardziej kosztowne a czy zastanawiamy się nad ich koniecznością?
    Zaniedbywanie zdrowia psychicznego jest taką samą zbrodnią na organizmie jak odpuszczanie sobie badań okresowych czy życie z bólem. Nierzadko problemy z naszą psychiką dają o sobie znać w naszym ciele np. w postaci bólów brzucha, bólów głowy czy problemów ze snem. W wielu krajach na całym świecie żyją obywatele dumni z tego, że korzystają ze wsparcie psychologicznego. W Polsce wizyta u specjalisty „od głowy” jest ciągle stygmatyzowana. Według stereotypu z pomocy psychologicznej korzystają tylko „dziwacy”, „nienormalni” i „słabi”.
    Wiele razy zadaję młodym klientom pytanie co ich zdaniem znaczy „bycie normalnym”? I słyszę że: Ktoś normalny to spełniający oczekiwania innych osób. Przykro mi gdy to słyszę bo moim zdaniem normalni ludzie nie istnieją… istnieją tylko szczęśliwi i nieszczęśliwi, zadowoleni ze swojego życia i niezadowoleni ze swojego życia. Błędy popełnia każdy. Myli się każdy. Każdy ma gorszy okres, podejmuje gorsze decyzje. Najważniejsze jest mieć zdrową głowę i świadomość że można zgłosić się po pomoc… bo to nie jest wstyd. Zdrowa głowa to część nas… ta najważniejsza. Można żyć bez nerki ale bez głowy? 🙂
    Psychologowie pracują w podejściu holistycznym i integrują wiedzę z różnych dziedzin. Posiadają wystandaryzowane i rzetelne narzędzia badawcze. Kierują się etyką pracy. Wbrew potocznemu myśleniu nie wróżą z fusów, nie czytają w myślach i nie oceniają.

Korzystajcie – bez wstydu, bez obaw.